Miesiąc: Listopad 2016

Hello world! Copy

Prolog Maghar dobrze pamiętał dzień, w którym Kerin Zmiennoskóra pojawiła się w królewskiej siedzibie. Strugi jesiennego deszczu siekły pałacowe ogrody, kiedy straż przeprowadzała ją przez bramę. Maghar obserwował to z okna samotni najlepszego przyjaciela, Radirzjana Geshwanka, wtedy jeszcze marszałka Rady Stanu. – Po co ci ona? – spytał. – Jest niebezpieczna, powinna zgnić w lochach. Kerin ujęto na trakcie wiodącym przez Wilczy Bór. Maghar przypuszczał, że patrol żołnierzy zaczepił ją dla rozrywki. Wędrująca samotnie kobieta zawsze prowokuje takie sytuacje. Tym razem trzech ludzi przypłaciło niewinną zabawę życiem. – Bezpieczna broń na nic się nie przydaje – zauważył kpiąco Geshwank. Kerin niewątpliwie się przydała. * Była martwa. Ta szokująca wieść szybko obiegła pałacowy kompleks, w czym, rzecz jasna, dopomogły długie języki niewolników. Maghar porzucił przeglądanie raportów otrzymanych dzień wcześniej od wywiadu i udał się do jej komnat. Ciała jeszcze nie usunięto. Wejścia do sypialni Kerin strzegli żołnierze wywiadu w czarnych, płóciennych mundurach. Grupka ciekawskich niewolnic stłoczyła się na środku szerokiego korytarza, o kilka kroków od nich. Rozmawiały przyciszonymi głosami. Maghar zatrzymał się przed drzwiami. Jeden z żołnierzy obrzucił go uważnym spojrzeniem. O nic nie zapytał: wystarczył mu widok złotego płaszcza, symbol urzędu królewskiego adiutanta i marszałka Rady Stanu. Usunął się na bok. Maghar przestąpił próg. Nigdy tu nie byłem, pomyślał przelotnie, rozglądając się z uwagą. Po pomieszczeniu kręciło się kilku funkcjonariuszy wywiadu. Jeden chodził zgięty w pół jak pokurcz, po...

Read More